Samodzielna Brygada Spadochronowa powstała w Anglii, od początku istnienia jej dowódcą był generał brygady Stanisław Sosabowski. Jednostka miała być wykorzystana do wsparcia powstania powszechnego w okupowanej Polsce.


Skład Brygady:

3 bataliony strzelców,

kompanie: dowodzenia, saperów, łączności, sanitarna,

dywizjon dział 75 mm,

dywizjon dział ppanc 57 mm,

służby

Razem ok. 2200 ludzi.


W czerwcu 1944 r. Brytyjczycy wymusili zgodę polskiego Naczelnego Dowództwa na użycie Brygady do walk na froncie zachodnim. We wrześniu 1944 dowództwo alianckie (pomimo oporu zarówno Naczelnego Dowództwa jak i samego generała Sosabowskiego) użyło SBS w bitwie o Arnhem (operacja Market-Garden) do ratowania brytyjskiej 1 Dywizji Spadochronowej. Tym samym idea użycia Brygady na terenie Polski została ostatecznie pogrzebana.


Do przewiezienia skoczków używano samolotów transportowych DC-3 (Dakota), a także szybowców. Te ostatnie nie nadawały się do lotu do Polski. Negatywna decyzja Aliantów, jakkolwiek budziła ( i budzi nadal) poważne kontrowersje, zwłaszcza wśród Polaków, miała uzasadnienie merytoryczne:
- DC-3 latały przy pełnym obciążeniu nisko i powoli, dlatego były bardzo wrażliwe na ogień art. plot, nie mówiąc o myśliwcach. Własne myśliwce, nawet Mustangi miały zbyt mały zasięg.
- DC-3 mogły wziąć na pokład tylko 15 skoczków z wyposażeniem, sami skoczkowie nie mogli zabrać dużego zapasu amunicji, a dostarczenie jej drogą zrzutów lotniczych było trudne i mało skuteczne, co udowodniły tragiczne loty z pomocą dla Powstania.
Nie licząc problemów politycznych z Sowietami, jedyną realną możliwością dotarcia Brygady do Warszawy było zdobycie lotniska Okęcie, aby Dakoty mogły lądować bezpośrednio na płycie lotniska, co znacznie zwiększyłoby ilość amunicji i sprzętu przywiezionego w jednym samolocie. Zdobyczne zapasy benzyny lotniczej pozwoliłyby na pełną ochronę własnych myśliwców w obie strony, a także osłonę lotniska przed bombardowaniem.
Po zdobyciu lotniska można rozpatrywać 2 podstawowe warianty rozwoju sytuacji taktycznej :

  1. SBS ląduje na Okęciu korzystając z zaskoczenia operacyjnego, samoloty pobierają paliwo, ładują np. rannych i odlatują do bazy Brindisi we Włoszech. W akcji bierze udział co najmniej 150 DC-3 i 100 Mustangów.
    Drugi rzut, pomniejszony o zestrzelone i uszkodzone maszyny( a byłoby ich dużo...) przywozi amunicję i broń ciężką. Następnie lotnisko zostaje zniszczone i wojsko wycofuje się do centrum Warszawy.

  2. Po zdobyciu lotniska i przylocie SBS Okęcie zostaje przygotowane do długiej obrony. Można więc dosłać dodatkowo zwykła piechotę z II Korpusu, a także więcej broni i amunicji. Na lotnisku stacjonuje na stałe parę dywizjonów myśliwców do jego osłony.

    Wariant 2 był niestety mało realny, ponieważ lotnisko byłoby pod ciągłym ostrzałem artyleryjskim, a cała siła kontrataku niemieckiego skierowana byłaby na odbicie Okęcia. Dłuższa obrona lotniska bez czołgów i artylerii byłaby niemożliwa.
    Wariant 1 był zapewne możliwy do przeprowadzenia, chociaż zapewne kosztem wielkich strat.

    Warunkiem koniecznym obu wariantów było zdobycie lotniska w stanie nadającym się do użytku, wraz z zapasami benzyny lotniczej.

    Pytanie tylko, na ile dodatkowe 2 tys. żołnierzy, nawet tak wyborowych, zwiększyłoby szanse powstania.


                                                                                                                  

                                                                                                                                        rokanon